Po tragicznej śmierci twojej jedynej przyjaciółki Debby nie potrafiłaś być sobą. Nic cię nie cieszyło, staczałaś się coraz bardziej. Wpadłaś w nieodpowiednie towarzystwo, twoimi przyjaciółmi były papierosy ,alkohol, narkotyki. Na jednej z imprez przedawkowałaś. Wylądowałaś w szpitalu, nie było łatwo z tego wyjść. Niewiele brakowało ,żebyś opuściła ten idiotyczny świat. Jednak przeżyłaś, ciągle się zastanawiałaś dlaczego. Taki ktoś jak ty, nie ma przyszłości , nic dobrego go nie czeka. Bóg najwyraźniej znalazł dla ciebie jeszcze jedną ,ostatnią szansę. Musisz ją wykorzystać jak najlepiej ,następnej już nie będzie.
~*~
Kolejny dzień w szpitalu wyglądał tak samo ,jak te w minionym tygodniu. Ciągle tylko leżałaś w łóżku i bezczynnie patrzyłaś w okno. Jednak ten dzień nie był do końca taki sam jak wszystkie. Około 22 wyszłaś na korytarz , żeby się przejść. Po 20 minutach wróciłaś do swojej sali ,która nie całkiem była twoja. Na łóżku ,po drugiej stronie twojego siedziała dziewczyna. Miała długie czarne włosy ,które falami spływały po wąskich ramionach. Jej oczy były duże ,zielone. Nie należała do wysokich ,była bardzo szczupła i wysportowana.
- Hej to ty jesteś Kamila ? - Zapytała z uśmiechem.
- Tak ,ale mów mi Kami. Więc kim jesteś i co tutaj robisz ?
- Jestem Jessica ,dla przyjaciół Jess.
-Jesica... ty chyba nie jesteś stąd ? - Pytałaś z ciekawością ,bo lubiłaś poznawać nowych ludzi ,zwłaszcza takich ,którzy nie są z Polski. Zawsze mają coś ciekawego do powiedzenia.
-Nie ,przyleciałam do Polski z Londynu jakieś 7 lat temu.
-Sama czy z rodzicami ?
- Sama. Moi rodzice zostawili mnie jak miałam 12 lat.
Tydzień później wyjechałam z ciotką do Polski i jeździłyśmy po całym kraju ,aż trafiłyśmy tu ,do Warszawy.
-A czemu jesteś tutaj nie wyglądasz na chorą. - Zażartowałaś.
-Trochę głupio mi o tym mówić.. miesiąc temu zostawił mnie chłopak dla mojej najlepszej przyjaciółki. Załamałam się i popadłam w nałogi ,a powiedzmy sobie szczerze narkotyki w połączeniu z alkoholem nie tworzą zgranej pary. - Powiedziała z wielkim uśmiechem.
-Też coś o tym wiem ,bo jestem tu dlatego ,że przedawkowałam.
- A czemu przedawkowałaś?- Zapytała całkiem poważnie.
- Po 10 latach przyjaźni zmarła moja jedyna przyjaciółka.
- Przykro mi.
-Ehh...życie.- Powiedziałaś z lekkim wyrazem smutku.
-My ty już tyle gadamy ,a tu prawie północ ,lepiej chodźmy spać. - Mówiła zasłaniając twarz ze śmiechu.
- No okay ,mamy jeszcze tyle dni na rozmowy ,to dobrej nocy hehe.-Ułożyłaś się wygodnie na poduszce.
-Dobrej nocy.- powiedziała gasząc światło.
~*~
Z każdym dniem poznawałaś ją coraz bardziej. Wiedziałyście o sobie już prawie wszystko. Jednak nadszedł dzień rozstania.
-To jak ,już jutro nas wypisują?- Zapytała ze smutkiem.
-No niestety. Powiem ci na pocieszenie ,że dzisiaj jakiś sławny piosenkarz ma odwiedzić wszystkich pacjentów. Mam nadzieję ,że to jakiś przystojny ,młody raper! - Zaśmiałaś się.
- Ha ha no ba. Oby tylko nie dali nam jakiegoś z 1D ,bo chyba będę musiała zostać w tym szpitalu na dłużej! - Zażartowała sobie.
-Oh ten Harry jest taki podniecający! Te jego loczki i seksowny uśmiech ,aż orgazmu można dostać hahahah.! - Śmiałaś się ,żartowałyście z niego , nie wiedziałaś jednak ,że on się wszystkiemu przysłuchuje. Za zdziwieniem słuchał tego co mówisz ,nie był zły ,wręcz przeciwnie. Harry tak się śmiał ,że pielęgniarki ze strachu chciały wezwać lekarza.
-Co tam Harry. Zayn ,to dopiero jest przykład chodzącego seksu!
Te jego oczy ,ta ciemna skóra , brałabym go jak czekoladę w supermarkecie! - Jess również śmiała się z chłopaków z One Direction. Obie nie byłyście świadome ,że Harry wszystko słyszy.
-Chyba założę swoją ulubioną koszulkę ,muszę jakoś wyglądać.
-Ja się uczeszę ,zobacz jak wyglądam.
-Dobrze wyglądasz. Lepiej pomóż mi znaleźć tą koszulkę bo w samym staniku nie będę chodzić. - W chwili ,gdy do Harry'ego dotarło ,że jesteś w samym staniku, postanowił wejść już do pokoju.
- No hej, jestem Harry z One Direction , ale to już wiecie. Przy okazji to miło ,że twoim zdaniem jestem podniecający.- Zatkało cię. Stałaś w staniku przed chłopakiem ,którego nie lubiłaś.
-Wyjdź , wyjdź wyjdź! Jestem w staniku!- Wypchnęłaś go za drzwi.
-Nie wygłupiaj się, widziałem setki dziewczyn w stanikach.- Krzyczał zaglądając przez dziurkę od klucza.
-Kami wpuść go ,nie wygłupiaj się.- Jess była rozbawiona tą sytuacją ,a ty byłaś wkurzona na Harry'ego.
- No dobra mała daję ci 5 minut na założenie koszulki ,później wchodzę.
-Odczep się!-Zaczęłaś się ubierać. Jess podeszła do drzwi i wpuściła Styles'a do środka.
- No to Kami ja was zostawiam, tylko jak wrócę oboje macie być żywi haha..- Zostałaś z nim sama. Stał w drzwiach i wpatrywał się w ciebie. Podszedł do jednego z łóżek ,po czym usiadł zostawiając ci miejsce. Końcami palców stukał w materac. Uśmiechnęłaś się i poszłaś usiąść obok niego. Jeszcze tego nie czułaś ,ale on w głębi bardzo cię pociągał.
____________________________________________________________________________________________________
No to jak na tyle koniec. Ciąg dalszy nastąpi....:D :D
Buziaki dla Kingi..;** ;**
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz