sobota, 29 grudnia 2012

Liam..;D

Leżałaś na łóżku, był wieczór.Spojrzałaś  na telefon :  godzina 23:48. Kręciłaś się, nie mogłaś zasnąć. Zerknęłaś  jeszcze raz na przedmiot, zaczął  świecić i wibrować. Przetarłaś oczy ,gdyż światło cię raziło. Na ekraniku wyświetliło  się " Loui..;*". Zdziwiłaś się. Otworzyłaś wiadomość tekstową  i nie dowierzałaś temu co przeczytałaś : "Nie kocham Cię. Mam tylko jedną dziewczynę, na której bardzo mi zależy ale ty nią nie jesteś. Daj mi spokój i nie pisz do mnie. Nie chcę Cię znać...". Łzy stanęły ci w oczach. Nie wiedziałaś co masz ze sobą zrobić. Zadzwoniłabyś do niego ale on nie chce cię znać. Mogłabyś napisać do [I.T.P] ale jest już późno, więc pewnie śpi, a ty nie chciałabyś jej obudzić. Położyłaś się na plecach i gapiłaś się w sufit, był taki hipnotyzujący, nie mogłaś oderwać od niego wzroku. Nagle zerwałaś się z łóżka , cichutko na palcach podeszłaś do szafy żeby nie obudzić śpiących rodziców. Zdjęłaś piżamy ,a założyłaś granatowe rurki i czarną , przydużą, grubą bluzę z kapturem (można powiedzieć że była to taka jakby męska bluza) , na nogi założyłaś  żółte conversy z żółtymi neonowymi sznurówkami. Wsadziłaś jeszcze telefon oraz słuchawki do kieszeni i wyszłaś po cichu z domu. Nie wiedziałaś dokąd masz iść. Postanowiłaś obrać trasę na most. Szłaś. Widok utrudniały ci łzy ,które stały w oczach, cały obraz był zamazany,widziałaś tylko światła latarni. Na drodze było cicho i pusto. Gdy doszłaś na miejsce usiadłaś na betonowym podłożu, a nogi zwisały ci w powietrzu. Machałaś nimi , bardzo to lubiłaś. Akurat leciała twoja ulubiona piosenka " Gotta be you", gdy usłyszałaś rozpoczynającą solówkę Liama :

Girl I see it in your eyes you're disappointed
Cause I'm the foolish one that you anointed with your heart
I tore it apart
And girl what a mess I made upon your innocence
And no woman in the world deserves this
But here I am asking you for one more chance


łzy stanęły ci w oczach. Zaczęłaś bawić się kieszeniami i podśpiewywać Goootaaa beee yoooouuuuu....
Nagle w kieszeni wymacałaś żyletkę. Nie wiedziałaś skąd się tam wzięła ale po chwili przypomniałaś sobie ,że kupiłaś ją po to by powycinać dziury w spodniach.  Wyciągnęłaś ją, zaczęłaś rozcinać sobie spodnie. W pewnej chwili przejechałaś nią zbyt mocno , rozcięłaś sobie lekko skórę na kolanie i leciała ci krew. Bardzo szczypało. W tym momencie zdałaś sobie sprawę że przestałaś myśleć o Liam'ie. Wpadłaś na pomysł. Podciągnęłaś rękaw lewej ręki i przejechałaś sobie swoją " nową przyjaciółką" po nadgarstku. Było ci tak dobrze, wszystkie złe wspomnienia znikały ,  a dzisiejszy sms  od twojego już byłego chłopaka, odchodził w niepamięć. Wyjęłaś komórkę z kieszeni , spojrzałaś na  godzinę, była północ. Położyłaś urządzenie obok siebie i spojrzałaś na rękę. Była cała we krwi , a ta na twoich spodniach. Zakręciło ci się w głowie. Przechyliłaś się. Już po chwili byłaś w podróży na samo dno rzeki. Wpadłaś do niej ,a twój telefon został na moście. Zaświecił. Znalazł go jakiś przechodzień. Popatrzał na niego ,a że nikogo nie było w pobliżu odczytał wiadomość , w której było napisane:

"[T.I] wybacz mi, ale ten sms nie był do Ciebie. Dostałaś go przez pomyłkę. Chciałem wysłać tą wiadomość do mojej byłej dziewczyny.która wciąż chce żebym do niej wrócił. Nie martw się miedzy mną ,a nią jest już wszystko skończone. Kocham Cię Myszko  i jeszcze raz przepraszam za to nieporozumienie. To widzimy się jutro, przyjadę po Ciebie o 20. Muszę ci coś ważnego powiedzieć, mam nadzieję że się ucieszysz. Dobranoc..;**
                                                                                                      Twój Li..


Niestety ty już nie dowiedziałaś się o tym. Twoje ciało już na zawsze pozostało na dnie.

_____________________________________________________________________________________________________________
Mam nadzieję że się podoba..;* Buziaaki..;**

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Louis..xD

Znów kolejny kiepski dzień. Mam dosyć wszystkiego: świata, moich rodziców ,moich znajomych ,a przede wszystkim jego. Kocham tego debila, kocham a on ,a on co liże się w klubach z jakimiś dziuniami.Rozumiem jest sławny i jest pod wielką presją, śledzą go fanki oraz paparazzi.No ale mógłby się trochę pohamować ,no w końcu jest w związku ze mną. Mnie to rani. Nie koniec ja już dłużej nie wytrzymam.! Jadę do niego , albo mnie zrozumie i zmieni się ,albo z nami koniec. Wsiadłam do samochodu ręce mi się trzęsą , nie mogę utrzymać kierownicy. Myślami jestem gdzie indziej. Na drodze jest słaba widoczność, to przez tą mgłę. Nie wiem gdzie jestem, czy dobrze jadę. Przez szybę samochodu widzę tylko białą mgłę, nie ma drogi nie ma drzew,biała "pustka". Jadę i próbuję coś wypatrzeć ,nagle dzwoni telefon. Zerkam. To Louis.
-Słucham.?- Odebrałam
Usłyszałam jego zapłakany,zachrypnięty głos.
-[T.I] ja-a,ja-aj,a- Zaczął się jąkać.
-Co się stało.? Wyduś to z siebie do cholery.! Wykrzyknęłam zdenerwowana.
-[T.I] wybacz mi proszę.Ja-a zdradziłem cię.
-Co.!- Krzyknęłam.
Zauważyłam że tracę panowanie nad kierownicą.Jednak za późno. Krzyczę. Louis zdenerwowany pyta wrzeszczy.
-Co się dzieje..!
Niestety nie mogę wydusić z siebie żadnego słowa. Widzę tylko ogromne światła i donośny klakson tira. Wjeżdża we mnie. Czuję jak samochód robi się coraz mniejszy. Tir jedzie z taką ogromną siłą i po chwili mój samochód znika. Jestem nie przytomna. Po woli konam, odchodzę z tego świata. Po kilku minutach przyjeżdża policja oraz karetka. Wyciągają mnie prawie już martwą z pojazdu. Na całe zdarzenie przyjeżdża  Lou. Wybiega z auta i krzyczy:
-[T.I] Czy ona żyję.?!
Podbiega do mojego ciała ,które właśnie reanimują lekarze. Niestety jednak po półgodzinnym masażu serca lekarze zgłaszają zgon. Załamany Louis chyli się nad moim ciałem. Płacze. Płacze jak niemowlę. Całuje moje zakrwawione,sine,zimne usta. Sanitariusze siłą odciągają go ode mnie i wkładają moje zwłoki do ogromnego ,czarnego worka. Chłopak z One Direction nie wytrzymuje, wsiada do samochodu i rusza z piskiem opon.
 

            * Oczami Lou
Nie ja nie mogę co ja zrobiłem. Ja ją kocham, nie mogę bez niej żyć.- Ciągle powtarzam to sobie w myślach. Skoro Bóg chce nas rozłączyć nie pozwolę mu na to. Zabrałeś mi ją teraz masz mnie..! Krzyczę najgłośniej jak potrafię. Stanąłem na Tower Bridge. Wysiadam z samochodu.Zaraz skoczę. Wchodzę na barierki. Nagle widzę. Stoi obok mnie.Nie do wiary. Przy mnie stoi [T.I]. Widzę ją. Ale dlaczego przecież ona nie żyje. Dosłownie kilka minut temu widziałem jak zabierają ją. Nieżywą.Więc dlaczego ją widzę czy to duch.? Przecieram oczy. Zniknęła. Nagle słyszę:
-Lou nie rób tego. Proszę.
Oglądam się za siebie nikogo nie ma. Więc wracam do tego co przed chwilą miałem zrobić. Już szykuję się do skoku,gdy nagle znów słyszę ten głos, znów mówi to samo.
-Kim ty jesteś.?! Czego chcesz..?!- Wykrzyczałem na całą moc mojego gardła spoglądając w niebo.
Zaczął padać deszcz. Nie pada kropelką po kropelce, jest to prawdziwa ulewa jakiej nigdy jeszcze nie widziałem. Ledwo mogę utrzymać się na nogach. Wśród padającego deszczu znów widzę postać [T.I]. Czy ja zwariowałem. Nie. Ona podąża ku mnie,jest coraz bliżej. Zaczynam się bać. Ona idzie na mnie. Znika.
Otwieram oczy i jestem w moim pokoju. Obudził mnie dźwięk telefonu. Patrzę na wyświetlacz a tu [T.I].Odbieram i pytam się:
-[T.I] żyjesz.! Ty żyjesz-Krzyczę do słuchawki jak oszalały.
-Tak,a niby dlaczego miało by być inaczej.? -Pyta zdziwiona
-Aaaa.. Już nie ważne..-Próbuję się z tego wykręcić.
-Słuchaj Lou. Miałam zamiar jechać wczoraj do ciebie,ale ponieważ była straszna mgła zawróciłam samochód. Czy moglibyśmy porozmawiać.? - Spytałam.
-Ależ oczywiście. Już do ciebie jadę.-Powiedziałem.
Na szczęście okazało się że to był tylko zły sen,a [T.I] i ja nadal jesteśmy szczęśliwą parą, szczerze mówiąc układa nam się lepiej niż kiedykolwiek.


                * Moimi oczami
Nareszcie zaczęło się nam układać. I pomyśleć że to przez jakiś durny sen, No ale cóż,ważne że Lou przejrzał na oczy. Myślę że będziemy ze sobą jeszcze bardzo długo. Może nawet pomyślimy o czymś więcej.
__________________________________________________________________________________________________
No to tyle Buziaki..;***



No i obowiązkowo focisza Louisa..<3

niedziela, 9 grudnia 2012

Zayn..

Zakochałam się w moim przyjacielu Zayn'ie Malik'u. Znam go już od bardzo dawna i bardzo zależy mi na nim, jednak nie mogę mu wyjawić prawdy,prawdy która może wszystko zaprzepaścić. Był wieczór siedziałam na parapecie ze słuchawkami w uszach przyglądając się temu co dzieje się za oknem. Tego dnia nie miałam humoru. Prawdę mówiąc ostatnio chodzę przymulona i zdenerwowana ale nie chcę tego pokazywać moim znajomym ,bo pewnie znów zaczęliby się wymądrzać i mówić te tak bardzo denerwujące mnie słowa " [T.I] Życie jest piękne. Przestań marudzić i ciesz się, bo życie ma się tylko jedno.Nie marnuj go na użalanie się nad sobą. Są ludzie ,którzy mają gorsze problemy niż ty. Ty masz rodzinę, masz wszystko, a są tacy którzy nic nie mają i jakoś żyją. Ogarnij się wreszcie..." Słysząc to wiedziałam że oni mnie nie rozumieją , nikt mnie nie rozumiał. Wiedziałam że i tak mi nie pomogą ,więc po co mówić im o moich problemach.No ale gdybym chodziła smutna to pewnie każdy podszedłby do mnie i spytał co się dzieje. Ja i tak bym im nie odpowiedziała bo usłyszałabym tą samą odpowiedź co zawsze , a oni pewne fochaliby się na mnie. Tak źle i tak nie dobrze. Więc siedziałam tak na tym parapecie ,jak zwykle słuchałam smutnych piosenek oraz rapu i przyglądałam się jak płatki śniegu wirują.
-One są takie jak ja. Pomyślałam.- One są takie delikatne, jak moja dusza. Nawet lekki dotyk może je uszkodzić. To tak samo jak moje serce, nawet najmniejszy ból, niezrozumienie pozostawia ślad ,który sprawia że ono już nie jest takie silne i mocne jak kiedyś.
Nadal bym pewnie rozmyślała i jak to mówią moi znajomi "użalała się nad sobą" gdyby nie ktoś kto właśnie do mnie zadzwonił. Wyjęłam słuchawki z uszu i odłożyłam MP3. Wyciągnęłam telefon z kieszeni. Nie dowierzałam. Właśnie dzwonił do mnie Zayn.
-Słucham.? - Odpowiedziałam niepewnie.
-[T.I] to ty.? Czemu tak długo nie odbierałaś ode mnie telefonu.? Powiedz czy wszystko u ciebie dobrze.?
Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć powiedziałam tylko:
-Tak u mnie wszystko dobrze. Przepraszam że tak długo nie odbierałam, ale nie mogłam znaleźć telefonu.
-Kłamiesz.! -Powiedział. Nie wiem jak to powiedzieć , ale było w nim coś takiego że potrafił wyczytać po moim głosie że ze mną jest coś nie tak.
-Ale ja nie kłamię.. -Broniłam się.
- Będę za 10 minut.! - Krzyknął i rozłączył się.
Nie wiedziała co zrobić. Nie mogłam się z nim spotkać , bo pewnie wypaliłabym na poczekaniu jakiś żenujący tekst. Po kilku sekundach myślenia założyłam na siebie płaszczyk i moje różowe nauszniki i wybiegłam z domu krzycząc przy tym do mamy:
-Mamo niedługo wrócę
-Dobrze ,a ubrałaś się ciepło.?- Musiała spytać..-,-"
-Tak,tak..-Odpowiedziałam.
Biegłam ile tylko miałam sił. Nie mogłam dopuścić do tego żebyśmy się przypadkiem spotkali. Nie chciałam się skompromitować ,nie mogłam zniszczyć naszej przyjaźni. Schowałam się za drzewem i obserwowałam jak Zayn podjeżdża pod mój dom. Wybiegł szybko z samochodu. Nie minęła chwila a już stał pod drzwiami.  Otworzyła mu moja mama. Dojrzałam że kiwa głową na znak nie. Smutny Malik odszedł od drzwi i usiadł na schodach. Nie dowierzałam. Po jego policzkach spływały łzy. Widziałam że nie zamierza odejść. Siedział i siedział. A ja nie mogłam się ruszyć ,bo mógłby mnie dostrzec. Nie mogłam już wytrzymać było mi tak zimno. Z sekundy na sekundę moje powieki stawały się coraz cięższe. Nagle osunęłam się lekko na śnieg i widziałam tylko ciemność. Ciemność i nic więcej. Jednak po dłuższym czasie zobaczyłam światełko. Myślałam że to Bóg wzywa mnie do siebie, jednak moje powieki zaczęły drżeć. Po chwili otworzyłam oczy ,oślepiło mnie światło. Zerwałam się z łóżka i mocno zaczerpnęłam powietrze. Po czym znów opadłam na szpitalne łóżko. Leżałam i patrzyłam się w sufit. Po kilku chwilach prze moimi oczyma pojawiła się postać. Rozpoznałam że była to twarz Zayna. Usiadł na krześle i wziął moją dłoń. 
-[T.I] co się stało.? Dlaczego chowałaś się za drzewem.? Dlaczego mnie unikasz.? Czy już masz mnie dosyć.? Proszę powiedz.
Po jego policzkach łzy zaczęły płynąć niczym strumień. Jednak po chwili wykrztusiłam z siebie.
-Zayn przepraszam Cię. Ja nie nienawidzę Cię. Ja kocham Cię. Po wypowiedzeniu tych słów mocno zabolało mnie serce. Nie mogłam złapać oddechu. Ścisnęłam mocno jego rękę , zdążyłam usłyszeć jak Malik krzyczy:
-[T.I] ja też Cię kocham.!
I znów widziałam tylko ciemność. Aparatura zaczęła piszczeć i zbiegł się tłum lekarzy. Wyprosili Zayn'a z sali i zaczęli mnie reanimować. Jednak po godzinie odeszłam. Smutny lekarz wyszedł z sali i powiedział mulatowi że nie żyję. Na co Zayn rozpłakał się jak dziecko po stracie zabawki i wybiegł ze szpitala. Obiecał że nigdy nie znajdzie sobie innej dziewczyny, że to ja byłam tą jedyną. Jak na razie dotrzymuje on obietnicy ,a ja jestem jego aniołem stróżem.
________________________________________________________________________________________________
No to na tyle o Zayn'ie..xD Czytajcie..:* Buziaaki.. a ja idę spać bo jutro szkoła..-,- :**

Macie tu jeszcze foteczkę Zayna..:** <3

środa, 5 grudnia 2012

Harry.xD

Przeżyliśmy z Harry'm już tyle pięknych wspaniałych chwil. Bardzo się kochaliśmy. Zaczynaliśmy mieć już pomysły na wspólną przyszłość. Jednak niestety się skiepściło. Szłam chodnikiem. Przechodziłam obok parku. Naszego parku. Naszego ulubionego miejsca spotkań. Postanowiłam że wejdę , usiądę na ławce i przez chwilkę podumam.. Usiadłam na ławce naprzeciwko jeziorka. Widok był prześliczny. Piękna błękitna woda ,w której pływało mnóstwo kaczek i łabędzi. Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam moją ulubioną piosenkę, którą była "Moments" oczywiście One Direction. Zamknęłam oczy. Nie wiedziałam kiedy wpadłam w objęcia Morfeusza. Obudził mnie jakiś bezdomny. Zauważyłam że piękny dzień chyli się ku końcowi. Słonce prawie już zaszło. Wstałam i wyruszyłam w drogę powrotną do domu. Mieszkałam bardzo daleko od parku , więc gdy byłam dopiero w połowie drogi nastał wieczór. Wszędzie było już ciemno. Po chwili ktoś złapał mnie od tyłu i przystawił nóż do szyi. Chciałam wrzeszczeć i prosić o pomoc ale napastnik zatkał mi usta szmatką. Nagle zadzwonił mój telefon.Niestety nie mogłam odebrać, bo miałam nóż na gardle. Jednak mój telefon cały czas dzwonił , bez przerwy. W końcu bandzior wyjął go z mojej kieszeni i odebrał. Udało mi się tylko usłyszeć roztrzęsiony głos Harry'ego.
[T.I] Co się stało.? Czemu nie odbierałaś.?- Pytał.
Jednak nikt nie udzielił mu odpowiedzi.
[T.I] Słyszysz mnie.? Co się dzieje.? Odezwij się.! Odezwij błagam.- Mówił zrozpaczony.
Udało mi się wykrzyczeć tylko jedno słowo:
-Pomocy.!
Później napastnik rzucił moim telefonem , a ten rozpadł się na kawałki.
- Ty suko.!- Krzyczał na mnie- Siedź cicho  jeśli chcesz przeżyć.
- Czego ty ode mnie chcesz.? - Pytałam ze złością.
-Ja.? Od ciebie niczego, tylko od twojego kolesia..- Roześmiał się złowrogo.
- Zostaw go w spokoju.! Czego od niego chcesz.?- Krzyczałam.
- Zaraz zobaczysz..- Powiedział śmiejąc się złowrogo
Zaczęłam się rozglądać. Po chwili w oddali zauważyłam sylwetkę mojego Harry'ego. Biegł w naszą stronę krzycząc.
-Zostaw ją..! Zostaw ją .. Słyszysz..!!?
Dobiegł do nas.
-Czego chcesz.?
-Ty dobrze wiesz.?
Hazza zaczął płakać.
-Jeżeli zabijesz mnie, to wypuścisz ją.?- Zapytał smutny.
-Skoro tak stawiasz sprawę. Zgoda.-Uśmiechnął się szyderczo napastnik.
-Nie, nie.! Nie pozwolę.. -Wrzeszczałam.
Ten koleś wypuścił mnie, wyjął pistolet i wymierzył w mojego ukochanego. Nacisnął na spust,ale nie postrzelił Harry'ego. Postrzelił mnie. Stało się tak , ponieważ gdy bandzior nacisnął za spust zdążyłam odepchnąć Loczka. Tym trafem kula przebiła moje ciało.Upadłam. Widziałam tylko niebo. Po chwili przed moimi oczami była twarz zapłakanego Harry'ego.Wziął mnie za rękę i powiedział:
-[T.I] Słyszysz mnie.? Proszę powiedz coś. Dlaczego to zrobiłaś.? Proszę odezwij się. Słyszysz mnie.? Nie opuszczaj mnie. Błagam. Kocham Cię.!
-Ha-ha-ha-ry-yy-Wydukałam.- Ja też Cię Kocham.
Obraz stawał się coraz bardziej zamazany. Widziałam jak z oczu Harry'ego płyną łzy. Słabłam. Z ruchu jego warg wyczytałam słowa : " [T.I] Kocham Cię. Zawsze będę. Jesteś moim skarbem. Na zawsze moja mała rybko" Po tych słowach obraz znikł. Była tylko ciemność. W oddali widziałam światło. Zbliżało się. Było coraz bliżej i bliżej. Umarłam. Mój duch stał koło mojego martwego ciała. Przy nim siedział Harry próbujący mnie reanimować. Niestety na marne. Już dawno odeszłam z tego świata. Widziałam że cierpiał.

   *Dwa dni później

  Nadszedł dzień mojego pogrzebu.Zjawiło się mnóstwo ludzi. Przyszli moi najbliżsi i ci których nie znałam. Wszyscy byli zrozpaczeni. Jednak nikt nie cierpiał tak jak mój ukochany Harry. Stał przy mojej trumnie i nie mógł powstrzymać się od płaczu. W ręku trzymał czerwoną różę.Gdy nadeszła pora, by wrzucić trumnę z moim ciałem do dołu Harry chciał się rzucić za nią. Na szczęście powstrzymał go tłum ludzi.Po chwili dół zniknął. Została płaska powierzchnia.Ludzie rozeszli się do domów. Pozostał Loczek. Położył różę i wyjął z kieszeni pistolet. Przystawił go sobie to głowy. Zdążył wypowiedzieć te słowa : "Już nie długo się zobaczymy mój kwiatuszku. Ty i ja na zawsze.." Po czym pociągnął za spust i martwy upadł na ziemię..





_______________________________________________________________________________________
No to koniec imaginu o Harrym..xD Następny będzie o Lousie..^^

Buziaaki..;*

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Harry..

Jestem z Harry'm już od 5 miesięcy. Dziś właśnie jest nasza rocznica. Harry zaprosił mnie na piknik ,który przygotował na polance niedaleko mojego domu. Szykowałam się już dobre 2 godziny. W końcu nadeszła pora na wyjście z domu. Gdy dotarłam na  miejsce zauważyłam dwa krzesełka i stolik, który był pięknie zastawiony. Na środku stolika stał ogromny bukiet czerwonych róż. Później zauważyłam mojego chłopaka, podążającego w moim kierunku. Podbiegłam do niego. Hazza mocno mnie przytulił. Następnie przypieczętowaliśmy to długim namiętnym pocałunkiem. Usta Harry'ego schodziły coraz niżej. Namiętnie całował moją szyję, jednocześnie majstrując przy zapięciu od mojego stanika. Po chwili poczułam że mój stanik spada. Zauważyłam go  jak leżał obok moich nóg. Zleciał łatwo ponieważ miałam jednoczęściową sukienkę. To ułatwiało mu dostęp do mojego rajskiego ogrodu. Byłam tak podniecona że zaczęłam rozpinać guziki od jego koszuli. Po kilku sekundach jego koszula leżała gdzieś obok drzewa razem z moją sukienką. Stałam przed Harry'm tylko w moich sexsownych , czerwonych majteczkach z koronkami. Chłopak uśmiechnął się do mnie, po czym złapał mnie za pośladki i przewrócił. Wylądowałam na jego umięśnionym brzuchu. Harry spojrzał na mnie i puścił oczko. Wiedziałam co zrobić. Bez żadnego problemu odpięłam mu guzik od spodni i ściągnęłam bokserki. Spojrzałam na jego ogromną " kiełbaskę" i zabrałam się do roboty. Widziałam że go to podnieca , więc na dodatek wsadziłam go sobie pomiędzy piersi i zaczęłam podniecająco mruczeć. Zauważyłam że już nie wytrzymuje. W pewnej przerzucił mnie przez siebie i to teraz ja leżałam pod nim. Przyłożył twarz do mojej pochwy i zębami ściągnął mi majtki. Rzucił je gdzieś. Kazał mi rozłożyć nogi. Po chwili poczułam jego zwinny język na mojej łechtaczce. Kto jak kto ale Harry był mistrzem robienia minety. Miałam na niego taką ochotę więc wykrzyczałam:
- Wejdź we mnie.! wejdź..
Jak powiedziałam tak zrobił. Najpierw wchodził bardzo delikatnie żeby mnie nie bolało ,ale potem nabrał odwagi i robił to coraz szybciej i bardziej stanowczo.. Jęczałam. Było mi tak dobrze. Kątem oka widziałam że mój Loczek był bardzo podniecony, w jego oczach widziałam dzikość i pożądanie. Minęło jeszcze kilka minut. W końcu nadszedł ten moment. Harry wyszedł ze mnie , spuścił mi się na twarz i na brzuch. Gdy przepyszne soki przestały tryskać z jego pałki zaczęliśmy od nowa. Trwało to jeszcze około 3 godzin, po czym usiedliśmy do stołu i zjedliśmy co prawda już zimną ale bardzo smaczną kolację. To był najlepszy dzień w moim życiu i nigdy go nie zapomnę..
_________________________________________________________________________________
No to tyle..  ostatnia bd 4 ostatnia. Miała być ta ale przyszedł mi do głowy inny pomysł..xD 

niedziela, 2 grudnia 2012

Harry..

Od tamtego czasu ja i Harry bardzo zbliżyliśmy się do siebie. Krążyły nawet  pogłoski że jesteśmy parą. Nie miałam nic przeciwko temu, ponieważ Harry bardzo mi się podobał. Był wieczór siedziałam na łóżku i patrzyłam się w okno. Nagle dostałam smsa od niego. W wiadomości tekstowej było napisane: " Cześć [T.I]. Czy mogłabyś spotkać się ze mną za 15 minut.? To bardzo ważna sprawa..." Nie zastanawiając się nawet odpisałam mu że przyjdę. Po 10 minutach byłam już gotowa do wyjścia. Dostałam dokładne wskazówki gdzie mam się udać i wyszłam. Kierując się wskazówkami Hazzy doszłam na małą polankę. Rozglądałam się dookoła ale nigdzie go nie widziałam. Miałam już dzwonić, gdy nagle zza wielkiego dębu wyszedł Harry z ogromnym bukietem stokrotek. Ucieszyłam się na jego widok i podbiegłam bliżej. Ucieszony chłopak przytulił mnie. Po chwili odsunął się ode mnie. Bardzo się wystraszyłam, gdyż myślałam że coś jest nie tak. Jednak na szczęście nie. Po krótkiej chwili milczenia Loczek odezwał się. Po jego głosie zobaczyłam że jest bardzo zestresowany, bardzo się jąkał. W końcu zdobył się na odwagę. Spojrzał mi prosto w oczy i zapytał:
-[T.I] wiem że znamy się bardzo krótko, ale zakochałem się w Tobie.
-Na prawdę.? Zapytałam zdziwiona , a jednocześnie zadowolona.
-Tak. Wykrztusił.
Uśmiechnęłam się do niego ,a on odwzajemnił.
-[T.I] czy zostaniesz moją dziewczyną.?
- Taak..! -Wykrzyczałam rzucając mu się na szyję..
Ucieszony chłopak przytulił mnie mocno, a po chwili nasze usta złączyły się w bardzo długim , namiętnym pocałunku. Staliśmy wtuleni do siebie ,gdy nagle zadzwonił telefon Harry'ego. To był Liam. Kazał mojemu nowemu chłopakowi wracać do domu, bo Niall miał doła i wyjadał im wszystko z lodówki. Gdy Harry mi o tym powiedział wybuchłam śmiechem. Chłopak wziął mnie za rękę i poszliśmy do domu chłopaków. Gdy dotarliśmy na miejsce zobaczyłam Niall'a z głową w lodówce i Zayn'a próbującego go od niej odciągnąć. Natomiast Louis siedział na kanapie i oglądał mecz. Słysząc dźwięk zamykających się drzwi, wszyscy nagle oderwali się od swoich dotychczasowych zajęć. Spojrzeli się na nas trzymających się za ręce i wybuchnęli śmiechem. Spojrzeli na siebie , wzięli Harry'ego za rękę i zaczęli się go wypytywać. Czułam się zawstydzona , ponieważ co chwile któryś z nich spoglądał na mnie z uśmieszkiem. Po zakończeniu narady wszyscy rzucili się na mnie śmiejąc się i życząc nam szczęścia. Od tej pory jesteśmy szczęśliwą , wspierającą się parą..
_________________________________________________________________________________
No to jak na razie tyle..xD Miałam napisać smutny , ale to będzie dopiero w 3 części..:D Buziaaki..;***

piątek, 30 listopada 2012

Mój first imagin..:D huhuh..xD

To był dzień jak co dzień. Znów nie poszło mi w szkole- kolejna jedynka. Nauczyciele uwzięli się na mnie , nie tylko oni bo jak i cały świat. Po powrocie ze szkoły zastałam mamę siedzącą w kącie kuchni. Płakała.Obok niej chwiał się pijany ojciec. Gdy podeszłam do mamy zauważyłam że ma rozciętą wargę i podbite oko. To zdarzało się za często. Miałam tego dosyć.Podeszłam do ojca.Byłam nieźle wkurzona. Popatrzałam w te jego świecące, brązowe oczy i wygarnęłam mu. Nie zależało mi już na niczym.W końcu od dawna namawiałam mamę na rozwód ale słyszałam tylko: "[T.I] to twój ojciec,a mój mąż. Kocham go i nie ważne jaki jest ale ślubowałam mu wierność.". Po tych słowach wybiegłam z domu. Postanowiłam że pospaceruję ( to zawsze mnie uspakajało). Chodziłam kilka godzin. Wchodziłam w każde uliczki, w każde kąty, siadałam na ławkach zastanawiając się nad sensem mojego życia. Przechodziłam właśnie koło rzeki. Postanowiłam że zrobię sobie przerwę. Oparłam się o barierkę i przyglądałam się na wzburzone wody pode mną. Nagle łzy zaczęły spływać po moich policzkach.Byłam tak nachylona że spływały prosto do rzeki. Na dodatek zaczął padać deszcz , a ja rozpłakałam się jeszcze bardziej. Po chwili zdałam sobie sprawę że mam lęk wysokości. Świat zaczął wirować. Widziałam tylko zamazane fragmenty. Później ciemność. Miałam szczęście, bo akurat przechodził tamtędy chłopak z cudnymi loczkami koloru brązowego. Zapamiętałam tylko to. Nie wiem ile minęło czasu od tego wydarzenia. Obudziłam się w jakimś pokoju. Podniosłam się ,a obok mnie siedział on. Mój wybawca. Uśmiechnął się do mnie, a ja zaczęłam się go wypytywać.
- Co ja tu robię ? Co się stało ? Kim jesteś ? Gdzie ja jestem ? Nie dokończyłam bo chłopak położył mi palec na ustach.
-Ćććććśśśś...Odpowiem ci na wszystkie twoje pytania ale teraz proszę odpocznij. Powiedział przystojny nieznajomy.
-Dobrze- Odpowiedziałam pokornie.
Chłopak poprawił mi poduszkę i zaczął odpowiadać na moje pytania.
- Mam na imię Harry. Jesteś w moim domu i leżysz w moim łóżku- Odpowiedział uśmiechając się do mnie.
-Co się stało ? - Pytałam dociekliwie
- A więc wracałem do domu , gdy nagle zobaczyłem ciebie. Zauważyłem że jest z tobą coś nie tak, więc podbiegłem ,a ty upadłaś prosto w me ramiona. Oddychałaś i pomyślałem że się tobą zajmę. Wiesz już wszystko. Teraz moja kolej na wywiad z tobą.-Powiedział z uśmiechem. Zauważyłam że ma take słodkie dołeczki w policzkach. Odwzajemniłam uśmiech i zaczęłam opowiadać:
- Mam na imię [T.I]. Znalazłam się na tym moście ponieważ chciałam uciec od codziennego życia. Gdy wpatrywałam się w wodę , zoriętowałam się że mam lęk wysokości i zaczęło kręcić mi się w głowie. Oto cała moja historia.- Powiedziałam słodko uśmiechając się do niego.
Od tej pory bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Był moim najlepszym przyjacielem i z wzajemnością. Zwierzałam się mu z każdej mojej troski ,a on pomagał mi pocieszając mnie lub rozwiązując moje problemy.

_________________________________________________________________________________
Dobra to na tyle to był tylko taki wstęp dalszy ciąg będzie w następnym poście. Wiem nie mam zbytnio talentu.:P Piszcie komentarze. Chcę znać waszą opinię. Następny Imagin będzie bardziej smutny i dramatyczny, już mam wizję..:D heheh..:D

HejQa..:*

Hej.! :D
Mam na imię Patrycja. Uwielbiam chłopaków z One Direction i uwielbiam czytać imaginy, więc chcę spróbować swoich sił..:D Dopiero zaczynam więc pliss nie hejtujcie mnie..:D
Zapraszam do czytania moich "wypocin" i komentowania ich. Piszcie jakie chcecie, o kim chcecie..:D  Jeżeli macie swoje piszcie w komentarzach do tego postu , a ja dam  wam moje gg lub e-mail  i  je dodam oczywiście podpiszę je. Nie będę usuwać żadnych komentarzy, więc śmiało wbijajcie komentujcie i ewentualnie piszcie jakie zmiany mogę wprowadzić..:D

                                                                                                      Buziaki..;**