-One są takie jak ja. Pomyślałam.- One są takie delikatne, jak moja dusza. Nawet lekki dotyk może je uszkodzić. To tak samo jak moje serce, nawet najmniejszy ból, niezrozumienie pozostawia ślad ,który sprawia że ono już nie jest takie silne i mocne jak kiedyś.
Nadal bym pewnie rozmyślała i jak to mówią moi znajomi "użalała się nad sobą" gdyby nie ktoś kto właśnie do mnie zadzwonił. Wyjęłam słuchawki z uszu i odłożyłam MP3. Wyciągnęłam telefon z kieszeni. Nie dowierzałam. Właśnie dzwonił do mnie Zayn.
-Słucham.? - Odpowiedziałam niepewnie.
-[T.I] to ty.? Czemu tak długo nie odbierałaś ode mnie telefonu.? Powiedz czy wszystko u ciebie dobrze.?
Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć powiedziałam tylko:
-Tak u mnie wszystko dobrze. Przepraszam że tak długo nie odbierałam, ale nie mogłam znaleźć telefonu.
-Kłamiesz.! -Powiedział. Nie wiem jak to powiedzieć , ale było w nim coś takiego że potrafił wyczytać po moim głosie że ze mną jest coś nie tak.
-Ale ja nie kłamię.. -Broniłam się.
- Będę za 10 minut.! - Krzyknął i rozłączył się.
Nie wiedziała co zrobić. Nie mogłam się z nim spotkać , bo pewnie wypaliłabym na poczekaniu jakiś żenujący tekst. Po kilku sekundach myślenia założyłam na siebie płaszczyk i moje różowe nauszniki i wybiegłam z domu krzycząc przy tym do mamy:
-Mamo niedługo wrócę
-Dobrze ,a ubrałaś się ciepło.?- Musiała spytać..-,-"
-Tak,tak..-Odpowiedziałam.
Biegłam ile tylko miałam sił. Nie mogłam dopuścić do tego żebyśmy się przypadkiem spotkali. Nie chciałam się skompromitować ,nie mogłam zniszczyć naszej przyjaźni. Schowałam się za drzewem i obserwowałam jak Zayn podjeżdża pod mój dom. Wybiegł szybko z samochodu. Nie minęła chwila a już stał pod drzwiami. Otworzyła mu moja mama. Dojrzałam że kiwa głową na znak nie. Smutny Malik odszedł od drzwi i usiadł na schodach. Nie dowierzałam. Po jego policzkach spływały łzy. Widziałam że nie zamierza odejść. Siedział i siedział. A ja nie mogłam się ruszyć ,bo mógłby mnie dostrzec. Nie mogłam już wytrzymać było mi tak zimno. Z sekundy na sekundę moje powieki stawały się coraz cięższe. Nagle osunęłam się lekko na śnieg i widziałam tylko ciemność. Ciemność i nic więcej. Jednak po dłuższym czasie zobaczyłam światełko. Myślałam że to Bóg wzywa mnie do siebie, jednak moje powieki zaczęły drżeć. Po chwili otworzyłam oczy ,oślepiło mnie światło. Zerwałam się z łóżka i mocno zaczerpnęłam powietrze. Po czym znów opadłam na szpitalne łóżko. Leżałam i patrzyłam się w sufit. Po kilku chwilach prze moimi oczyma pojawiła się postać. Rozpoznałam że była to twarz Zayna. Usiadł na krześle i wziął moją dłoń.
-[T.I] co się stało.? Dlaczego chowałaś się za drzewem.? Dlaczego mnie unikasz.? Czy już masz mnie dosyć.? Proszę powiedz.
Po jego policzkach łzy zaczęły płynąć niczym strumień. Jednak po chwili wykrztusiłam z siebie.
-Zayn przepraszam Cię. Ja nie nienawidzę Cię. Ja kocham Cię. Po wypowiedzeniu tych słów mocno zabolało mnie serce. Nie mogłam złapać oddechu. Ścisnęłam mocno jego rękę , zdążyłam usłyszeć jak Malik krzyczy:
-[T.I] ja też Cię kocham.!
I znów widziałam tylko ciemność. Aparatura zaczęła piszczeć i zbiegł się tłum lekarzy. Wyprosili Zayn'a z sali i zaczęli mnie reanimować. Jednak po godzinie odeszłam. Smutny lekarz wyszedł z sali i powiedział mulatowi że nie żyję. Na co Zayn rozpłakał się jak dziecko po stracie zabawki i wybiegł ze szpitala. Obiecał że nigdy nie znajdzie sobie innej dziewczyny, że to ja byłam tą jedyną. Jak na razie dotrzymuje on obietnicy ,a ja jestem jego aniołem stróżem.
________________________________________________________________________________________________
No to na tyle o Zayn'ie..xD Czytajcie..:* Buziaaki.. a ja idę spać bo jutro szkoła..-,- :**
Macie tu jeszcze foteczkę Zayna..:** <3

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz